wtorek, 15 maja 2018

Ćwicz a będziesz pisarzem!


https://www.zlotemysli.pl/new,zaczytany,1/prod/6680/bede-pisarzem-dorothea-brande.html

Dorothea Brande w książce „Będę Pisarzem!” proponuje następujące ćwiczenie:
„…Losowo wybierz pomysł na opowiadanie. Jeśli na użytek tego ćwiczenia nie chcesz przeznaczyć którejś z własnych, pielęgnowanych i cennych koncepcji, oto wariant, który także się nada: zastąp bohatera dobrze znanej książki kimś, kogo znasz naprawdę. (…)
Sporządź plan eseju w zarysie. Podejmij decyzje dotyczące głównych, a następnie  drugoplanowych bohaterów. Jak najwyraźniej określ sytuacje, w których chciałbyś ich umieścić oraz z czym chciałbyś ich pozostawić, gdy opowiadanie dobiegnie końca. Nie zaprzątaj sobie głowy tym, by wciągnąć ich w szczególne problemy, czy też ich z nich wyciągnąć; po prostu ujrzyj ich w konkretnej sytuacji i zobacz, jak rozwiązali swoje dylematy. Przemyśl całą historię — nie bądź jednak surowy, a raczej spójrz na nią pobłażliwym okiem, popraw wszelkie oczywiste absurdy, przywołaj różne elementy, które chciałbyś wpleść gdyby to, o czym piszesz, miało się dziać naprawdę.
Teraz zabierz swój szkic planu i idź na spacer. Będziesz spacerować aż do chwili, gdy poczujesz się nieco zmęczony — powinieneś się wówczas znaleźć w miejscu, z którego wyruszyłeś; pomyśl o tym. Zatem wybierz odpowiedni dystans. Spaceruj spokojnie, a nie tempem atlety chodziarza — leniwy spacer jest na początku lepszy. Z czasem może stać się on bardziej intensywny.
Teraz pomyśl o swoim opowiadaniu; pozwól, by Cię pochłonęło — jednak myśl o nim jak o historii, a nie jak je napiszesz, czy też jakich środków i zabiegów użyjesz, aby osiągnąć wyznaczone cele. Nie pozwól, by cokolwiek z zewnątrz zwiodło Cię z obranego kursu. Wraz z dochodzeniem do punktu wyjścia, myśl o zakończeniu, tak jakbyś to uczynił, odkładając opowiadanie po jego przeczytaniu.”

czwartek, 26 kwietnia 2018

Patricia Highsmith - drink, papieros, kawa, chaos

https://go.buybox.click/linkclick_1719_11?&url=http%3A%2F%2Fwww.taniaksiazka.pl%2FSzukaj%2Fq-highsmith

Autorka thrillerów psychologicznych, Patricia Highsmith (napisała m.in. Znajomy z pociągu” i „Utalentowany pan Ripley”), nie przepadała za pisaniem. W swoim dzienniku napisała: „Nie ma prawdziwego życia poza pracą, a praca odbywa się głównie w wyobraźni”. Mówiła, że miewa pomysły, tak jak szczury miewają orgazmy. Pisała zwykle około trzy cztery godziny rano. W dobry dzień dochodziła do dwóch tysięcy słów. Przed rozpoczęciem pisania lubiła wypić mocnego drinka (w późniejszych latach piła więcej).
Biograf Andrew Wilson opisał bardzo obrazowo jej metody pracy:
„Highsmith, by wstrzelić się w odpowiednie ramy pracy umysłowej, siadała na brzegu łóżka wśród papierosów, popielniczki, zapałek, kubka kawy, pączka i cukiernicy. Unikała jakiegokolwiek zdyscyplinowania, akt pisania czyniła jak najprzyjemniejszym. Przyjmowała pozycję niemalże płodową i w istocie jej celem było poczuć się bezpiecznie niczym w łonie matki”.
Jak widać, również w chaosie jest metoda. Napisała ponad dwadzieścia powieści i kilkadziesiąt opowiadań. Krytycy doceniali jej talent, podziwiając psychologiczną przenikliwość jej utworów a także elegancki i klarowny styl. Za swoją twórczość Patricia Highsmith otrzymała wiele prestiżowych nagród: O. Henry Memorial Award, The Edgar Allan Poe Award, Le Grand Prix de Littérature Policière i Award of the Crime Writer's Association of Great Britain.

czwartek, 22 marca 2018

Gerritsen - research, medycyna i emocje



Amerykańska pisarka Tess Gerritsen, z zawodu lekarz, znana jest głównie z thrillerów medycznych. Jej „kariera pisarska” zaczęła się bardzo wcześnie:
„Byłam pisarką, jeszcze zanim zdecydowałam się zostać lekarką. Swoją pierwszą „książkę” napisałam, mając siedem lat. Wtedy też zakomunikowałam rodzicom, że gdy dorosnę, zostanę pisarką.”
I tak też się stało. Pisarka wróciła do marzeń w wieku 34 lat, wydając romans z wątkiem kryminalnym.
Zabierając się za pisanie powieści bardzo ważny jest „research”:
„Niektóre książki wymagają bardzo pracochłonnego przygotowania. Przed pisaniem Grawitacji spędziłam miesiące, studiując zasady funkcjonowania programu kosmicznego, odwiedziłam też siedziby NASA w Stanach Zjednoczonych. Pisanie Doliny umarłych” wymagało podróży do Wyoming, zobaczenia na własne oczy tamtejszej dzikiej przyrody. Przygotowując się do pisania innych książek, mogłam pracować w domu – szukałam informacji w Internecie, studiowałam książki medyczne, rozmawiałam ze specjalistami. Na pewno moja wiedza z zakresu medycyny ułatwia mi research.”
Sam proces pisania wiąże się z wieloma emocjami:
„W zasadzie pisanie wymaga tego ode mnie – muszę przecież czuć to co mój bohater. W przeciwnym razie nie mogłabym szczerze go przedstawić. Czasem zdarza mi się płakać, gdy pracuję nad smutną sceną, a podczas pisania przerażającego fragmentu orientuję się, że moje serce bije jak szalone. To emocje sprawiają, że chcę wiedzieć, co będzie dalej. Słowem, nie potrafię napisać sceny, jeśli nie wiem, co czują w danej chwili moi bohaterowie.”  

środa, 14 marca 2018

„Codzienne rytuały. Jak pracują wielkie umysły” Mason Currey


„Trzeba koniecznie co dzień pisać nie tyle dla wyników pracy, ile po to, by nie wypadać z rytmu” – tak pisał w swoim dzienniku Lew Tołstoj. Pisarz pracował w izolacji, nikomu nie można było wchodzić do jego gabinetu. Nawet drzwi sąsiednich pokoi były zamknięte na klucz, żeby nikt nie przeszkadzał.
Thomas Wolfe zazwyczaj zaczynał pisać koło północy, „wspomagając się ogromną ilością kawy i herbaty”. Pisarz miał prawie dwa metry i trudno mu było znaleźć krzesło i stół odpowiednio wygodne dla swojego wzrostu, pisał więc zazwyczaj na stojąco, używając lodówki jako biurka. Pozostawał w tej pozycji do świtu, robił jedynie przerwy na papierosa przy oknie lub by przejść się po mieszkaniu. Następnie wypijał drinka i spał do około jedenastej. Późnym rankiem znów zabierał się do pracy. Czasem pomagała mu sekretarka, która przepisywała na maszynie kartki porozrzucane poprzedniej nocy po podłodze w kuchni.
George Simenon lubił przedstawiać siebie jako dobrze działającą maszynę do produkcji literatury. Potrafił napisać osiemdziesiąt stron podczas jednego posiedzenia. Nie nanosił dosłownie żadnych poprawek, ale miał swoje zwyczaje. Nikt nigdy nie widział go przy pracy. Na drzwiach zawieszał zawsze tabliczkę z napisem „Nie przeszkadzać”. Upierał się przy noszeniu tych samych ubrań podczas pisania jednej powieści. W kieszeni koszuli miał tabletki uspokajające, na wypadek gdyby potrzebował pozbyć się napięcia, które nie dawało mu spokoju na początku pracy nad każdą nową książką.
Te i inne ciekawostki na temat pisarzy, filozofów, malarzy, naukowców, można znaleźć w książce „Codzienne rytuały. Jak pracują wielkie umysły” Masona Currey’a.
Jak pisze autor we wstępie, książka „pokazuje okoliczności twórczego działania, a nie jego efekt. Opisuje proces powstawania, a nie jego znaczenie.”
Warto więc się przyjrzeć zwyczajom i warsztatowi artystów, zwłaszcza pisarzy.

„Codzienne rytuały. Jak pracują wielkie umysły” Mason Currey
wyd. WAB  2015r.
286 str.


wtorek, 6 marca 2018

Steinbeck - magia w pisaniu

https://go.buybox.click/linkclick_1719_11?&url=http%3A%2F%2Fwww.taniaksiazka.pl%2Fautor%2Fjohn-steinbeck

Niestety, nie ma jednej magicznej formuły. Jest ich całe mnóstwo, a każda indywidualna, przypisana do danego autora. A tak tłumaczy to John Steinbeck:
„Jeśli istnieje magia w pisaniu opowieści i jestem przekonany, że tak jest, nikt nigdy nie był w stanie sprowadzić jej do przepisu, który można przekazywać z rąk do rąk. Formuła wydaje się leżeć wyłącznie w bolesnej potrzebie pisarza, aby przekazać coś, co dla czytelnika jest ważne. Jeśli autor ma tę potrzebę, może czasami, ale w żadnym wypadku nie zawsze, znaleźć sposób, aby to zrobić. Musisz dostrzec doskonałość, która sprawia, że historia jest dobra, lub błędy, które składają się na złą historię. Bo zła historia to tylko nieskuteczna historia.”