Jak zaczynali znani pisarze? Często geniusz objawiał się bardzo młodo. Ale nie jest to regułą. Wena może nadejśc nieoczekiwanie.
Paulo Coelho o początkach swojej kariery opowiada:
"Na pomysł pisania wpadłem jako nastolatek. Byłem wtedy bardzo samotny i
myślałem, że najlepszym sposobem wyrażania uczuć będzie poezja. Czas
mijał, wyrwałem się z izolacji okresu dojrzewania, przyszła dość
burzliwa młodość, ale słowa wciąż stanowiły najlepszą drogę do
zrozumienia świata i samego siebie. Ale dopiero w 1986 roku zebrałem się
na odwagę, by podążać za swoimi marzeniami i odbyłem pielgrzymkę do
Santiago."
Philip K. Dick zaczął pisać w wieku 12 lat. Były to krótkie opowiadania i wiersze. W
wieku 14 lat napiał swoją pierwszą nigdy nie wydaną książkę pt.
"Return to Liliput" która opowiadała o odkryciu Krainy
Liliputów ukrytej pod powierzchnią oceanu.
Stephen King również pisał od dzieciństwa, a pierwsze teksty zaczął posyłać do pism jako 14-latek. Pisał do gazetek szkolnych wydawanych wspólnie z
bratem, a także przygotowywał
komentarze sportowe do profesjonalnego pisma lokalnego.
Victor Hugo w wieku zaledwie 14 lat napisał:
"Chcę być Chateaubriandem lub nikim". Kiedy miał 17 lat wraz z braćmi Abelem i Eugeniuszem zaczął wydawać gazetę
le Conservateur littéraire,
która zwróciła uwagę na jego talent pisarski. W tym samym roku wygrał
konkurs "Académie des Jeux floraux".
Jonathan Carroll pierwszą swoją powieść stworzył w wieku dwudziestu lat. Nigdy
nie została jednak opublikowana. Swoje pierwsze „dorosłe” powieści
napisał dopiero wtedy, gdy pracował jako nauczyciel.
Robert Frost, amerykański poeta, najlepsze dzieła
stworzył po pięćdziesiątce. Jego poezja dojrzewała powoli. Wierzył,
że mądrość pochodząca z doświadczenia życiowego jest wartościowsza niż
przebłysk geniuszu młodości.
F. Scott Fitzgerald najlepsze powieści napisał przed trzydziestką a
Fiodor Dostojewski pod koniec życia.
Każdy wiek jest dobry na tworzenie, nie zamykajmy się w sobie, tak naprawdę każdy ma do przekazania przynajmniej jedną historię. Nigdy nie wiesz, kiedy nadejdzie wena. ;-)