
„Łatwo zacząć,
trudniej skończyć. Pierwszą książkę skończyłam 12 lat po napisaniu pierwszego
zdania. Ale może musiało to trwać tyle lat, żebym nabrała wystarczająco wiele
doświadczeń, by odpowiednio ułożyć fabułę książki. Stworzyłam bohaterów,
wiedziałam, co chcę napisać, ale jak to dokładnie ma być - nie miałam podjęcia.
Kiedy podjęłam decyzję, że ma to być książka popularna, wszystko szybko się
potoczyło. Za to drugą książkę, skończyłam w 10 miesięcy.”
Dzisiaj proces ten jest bardziej
usystematyzowany:
„Z reguły wiem, jaki będzie początek
i jak będzie brzmiało ostatnie zdanie. Nie zasiadam do komputera, jeśli nie mam
w głowie przynajmniej ogólnej koncepcji tego, co chcę pisać. Sporządzam plan
fabuły, może nie nazbyt szczegółowy, ale jednak. Dziś, ale to już jest kwestia
doświadczenia, jestem w stanie dokładnie określić, ile stron zajmie mi dana
scena czy rozdział.”
„Najlepiej pisze
mi się rano, ale nie jest to związane z czymś magicznym, tylko z tym, że jestem
skowronkiem i tego nie zmienię. Nie wyobrażam sobie, abym siedziała po nocach i
pisała. Cała reszta jest nieważna. Najważniejsze czy chcę pisać, czy nie.”
Na swojej
stronie internetowej autorka zaznacza: „Piszę dla przyjemności, a nie
dla męki twórczej.”
Źródło: http://www.polskatimes.pl