Kataloński pisarz Jaume Cabré dopiero w wieku 18-19 lat zaczął „pochłaniać” książki. Jak mówi:
„Wcześniej byłem przygodnym czytelnikiem. Dopiero potem
zobaczyłem powieść jako gatunek, który wypełnia duszę. Który pozwala biegać,
marzyć, podróżować.”
Początki pisarstwa wyłoniły się z czytelnictwa:

Autor pisze bez planu, bo jak mawia:
„Kiedy siadam do pisania, nie jestem w stanie wyobrazić
sobie książki od początku do końca.”
„Wszystko rozwija się na bieżąco. Ryzykuję, bo nie mam
siatki bezpieczeństwa w postaci schematu, idei, o czym chcę pisać. Co robię? Po
prostu siadam i piszę. A jeśli nic nie wyjdzie - pech. Czytam, dowiaduję się,
zgłębiam historię miejsca i czasów. Nie wiedząc, czy w ogóle posłuży mi to do
książki.”
Cabré pisze codziennie:
„Codziennie od 9 rano i po południu z godzinną przerwą na
obiad. Kiedyś pisałem też w weekendy, ale teraz robię sobie wolne, żeby
przewietrzyć trochę głowę. Codzienne pisanie od rana do kolacji to dla mnie
stosunkowa nowość, bo przez całe życie łączyłem pracę pisarza z innymi
zajęciami.”
Na koniec akcent słodko-gorzki:
„Bawię się wybornie, pisząc, nawet jeśli przy okazji
cierpię.”
Źródło: http://www.wysokieobcasy.pl/